środa, 7 października 2015

Niekończący się cykl zapuszczania włosów./ Zapuścmy się jesiennie.

Dopadło i mnie. Właściwie dopadło mnie już dawno. Bo od zawsze chciałam mieć długie włosy którymi wszyscy by się zachwycali. Od zawsze również dążę do tego by je zapuścić. Niemalże do września wychodziło to z marnymi skutkami ale czas to zmienić. Można przyjąć że wrześień 2015 okazał się przełomowym momentem kiedy to świadomie zaczęłam zapuszczać włosy. Właściwie jest to początek drogi ale w końcu jestem świadoma tego do jakiej kondycji włosów chce dojść i jak się za to odpowiednio zabrać.



Blog sam  w sobie pewnie by nie powstał. Jednak zdecydowałam się założyć go by wytrwać ''w biegu o piękne włosy'' oraz z nadzieją, że mogę dołączyć do akcji ''Zapuśćmy się jesiennie' KLIK. Będąc w ciąży uczestniczyłam na forum przez całe 9 miesięcy dostałam tam mega wsparcie  :) jak to mówią, w kupie siła:D.
Dlatego miło było by dołączyć do wspólnego zapuszczania:) Wiem, mam miesięczne opóźnienie tzn chodzi o zapisy do grupy jednak sama też zaczęłam od września więc mam nadzieje, że nie będzie problemu.

Na początku chciałabym wam pokazać powód zmiany mojego myślenia jeśli chodzi o pielęgnacje włosów.Całej MWH nie będę wam opisywać w tym momencie bo jeszcze na to za wcześnie. Jak osiągne swój cel wtedy opisze całe życie moich nieszczęsnych włosów :)
W lipcu 2014 zaszłam w ciąże. Ostatni raz kiedy cokolwiek robiłam z włosami był to sierpień 2014. Zdecydowałam się na ombre bo jak wiadomo szał na ombre był niemiłosierny:-) Niestety nie mam zdjęcia zaraz po wyjsciu od fryzjera ale mniejsza o to. W sierpniu też wyjechałam do Francji (na stałe) i od tej pory nic nie robiłam z włosami. Załuje, że nawet ich nie podcinałam... Po niemal roku czasu tzn 11 lipca moje włosy wyglądały tragicznie
Tego dnia wybrałam się do fryzjera na keratynowe prostowanie bo miałam nadzieje że obejdzie się bez cięcia i włosy się odbudują. Niestety musiałobyć  cięcie bo miałam dziure na końcach i wyglądało to tragicznie... Trzeba było je wyrównać. Początkowo wyszłam zachwycona. Tzn źle mi było z tym że pozbyłam się troche na długości ale bardziej zależało mi żeby moje włosy wyglądały ładnie i zdrowo.
Niżej zdjęcie po wykonaniu zabiegu prostowania keratyną i cięcia.
Za zabieg zapłaciłam nie małe pieniądze ale cieszyłam się z efektu. Jednak nie trwało to długo. Miałam efektem cieszyć się niemal 3 miesiące zwłaszcza że wcisnęły mi szampon za
25 euro tymczasem nacieszyłam się przez około 3 tygodnie. Po tym czasie włosy wyglądały tak

Nie tego oczekiwałam. Poczułam się oszukana. Za zabieg zapłaciłam 130 euro plus za odrzywkę. Za te pieniądze mogłabym zainwestować w masę kosmetyków którymi mogłabym pielęgnować włosiska. Napisałam do nich ze skargą że nie tego oczekiwałam. Na co dostałam odpowiedź, że nie zrobiono mi zabiegu globalnego tylko jakiś inny cokolwiek to znaczy. I, że jak chcę prawdziwą keratynę to dostanę zniżke na zabieg za który zapłacę 90euro. Pff ręcę opadły... nie miałam sił już im odpisywać i w tym właśnie momencie postanowiłam wziąć się za PRAWDZIWĄ pielęgnacje moich włosów.
Wraz z przypływem września postanowiłam zmierzyć pasmo włosów i zaczęłam intensywne zapuszczanie.
Zakupiłam paczkę tabletek z drożdżami łykałam 3 tabletki codziennie, olejowałam włosy (wtedy oliwą z oliwek) co mycie włosów czyli 2x w tygodniu bo włosy myję zazwyczaj 3 dnia.
Drogeryjny szampon zamieniłam na szampon dla dzieci (w tym przypadku kradne od synusia:D )
Używam odrzywkę po każdym myciu trzymam ją na włosach przez miń 20minut. Następnie nakładam maskę na włosy na miń 1h..(Maskę nakładam co 2/3 mycie) Zero prostownicy, czasami suszarka ale jak już to tylko z chłodnym nawiewem.

Po miesiącu przyrost włosów wyniósł 2cm.
Jednak dążę do wyrównania końcówek i dałam sobie obciąć mniej więcej 3/4cm.
Wraz z początkiem października troszkę zmieniam pielęgnacje ale to opiszę w kolejnym podsumowaniu miesiąca czyli początkiem listopada:)  Tym czasem tak obecnie wyglądają moje włosy. Zdjęcie robione 1 października.


Włosy zaraz po umyciu suszone były chłodnym nawiewem. I to nie do końca bo zostawiłam lekko wilgotne żeby mój TŻ mi podciął końce później same sobie ''dosychały''. Jak widać na załączonym obrazku zbędny był mi zabieg keratynowego prostowania bo włosy mam proste jak druty. Po prostu wtedy gdy się na to zdecydowałam miałam bardzo zniszczone końce, które były sianowate i strasznie się puszyły. Noi całomiesięczne olejowanie dało takie mega efekty. Teraz dąże do tego by pozbyć się resztek ombre, wtedy będę miała swoje naturalki. :D Nie mogę już się doczekać podsumowania października.


Kosmetyki jakie używałam przez cały wrzesień:
Szampon dla dzieci- KLORANE (jest to francuska firma)
Odżywka do włosów- TIMOTEI  kwiat  jerycha bez parabenów
Olejwonie włosów -Oliwą z oliwek z domieszką imbiru i pieprzem Cayenne
Do zabezpieczania końcówek- Le petit marseillais olejek z arganem i masłem shea
Suplementy- Drożdże w tabletkach
Ściskam!:)

10 komentarzy :

  1. Ta fryzjerka zachowała się bardzo nieprofesjonalnie! Faktycznie za tą cene można by włosowe zakupy zrobić na co najmniej pół, jeśli nie rok. Na włosach jednak widać już znaczną poprawę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pytanie czy to zasługa prostowania keratyną czy cięcia i olejowania :) no cóż jeśli choć troche pomogło to nie ma co żałować :)

      Usuń
  2. A tak z ciekawości, co to był za zabieg, jakiej marki były produkty? :) Strasznie podoba mi się ostatnie zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o keratynowy zabieg?? Właściwie to nawet nie wiem jakiej marki były te pordukty. Zanim się zdecydowałam naczytałam się, że przy zabiegu towarzyszy okropny smród. Gdy dziewczyny robiły mi ten zabieg było wręcz przeciwnie. Zapach był śliczny. Dlatego nie wiem czy na mojej głowie pojawiła się prawdziwa keratyna. Za wiele z nimi nie rozmawiałam bo we Francji jestem około roku i wciąż doskwiera bariera językowa. Dziękuje:))

      Usuń
    2. A może to był pielęgnacyjny zabieg keratynowy? :) Wtedy włosy błyskawicznie przestają być proste. A może to był jakiś delikatny preparat...

      Usuń
    3. Być może kochana. Ale za taką cenę? Szkoda, że mnie wcześniej nie poinformowały. No ale było minęło :D

      Usuń
  3. Super Kochana, ze zdecydowalas sie dolaczyc, mysle, ze juz teraz moge dodac twoje podsumowanie, skoro wrzesniowo wspomagalas wslosieta :))) Z tym frazjerem masakra. Ja po wyjezdzie do Niemiec (3 lata temu), balam sie oddac w rece tutejszych fryzjerow (latami robilam balejaze), rowniez ze wzgledu na cene ;) Wlasnie dlatego zafarbowalam na jeden kolor i zaczelam dbac o wlosy ;)3mam kciuki, zebys szybko poszbyla sie ombre i gratuluje swietnego przyrostu :) Obecnie wlosieta bardzo ladnie sie prezentuja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, możesz dodac. Heh czyli ta sama historia:) jakbym nie wyjechała to pewnie dalej bym je maltrertowala :D dziękuję, miło czytać

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka